#1 Berlinale 2018 – ziemia obiecana artystów, Mekka branży filmowej

  Berlinale, czyli Międzynarodowy Festiwal Filmowy odbywający się co roku w Berlinie, to jeden z najważniejszych festiwali filmowych w Europie. Reżyserzy co roku walczą, by ich filmy swoją międzynarodową premierę miały właśnie albo w Berlinie, albo w Cannes. Pokaz filmu na Berlinale gwarantuje prestiż, wymagającą publiczność, w skład której wchodzą producenci, krytycy i inni artyści filmowi, a przede wszystkim – agenci sprzedaży z całego świata. O co w tym wszystkim chodzi i jak wygląda festiwalowa machina? Przeczytajcie!

Skąd ten niedźwiedź – czyli o Konkursie Głównym

  Festiwal przez lata wypracował swój branżowy profil, który się sprawdza i jednocześnie odpowiada na potrzeby i artystów, i producentów, i agentów sprzedaży z różnych krańców świata. Główną wizytówką niemieckiego święta kina jest przede wszystkim Konkurs Główny, w którym można zobaczyć najnowsze, europejskie filmy fabularne, kino perspektywiczne, nietuzinkowe, podpisane nazwiskami autorów często nieznanych, ale utalentowanych i niezwykle wrażliwych. Za końcową, oficjalną selekcję odpowiada sam dyrektor festiwalu, Dieter Kosslick (poznajcie go -> tutaj), ale filmy zawsze podlegają ocenie międzynarodowego jury. To właśnie Konkurs Główny wzbudza tyle emocji poprzez wyrafinowaną oprawę  – czerwony dywan prowadzący prosto do Berlinale Palast, rozentuzjazmowany tłum, czekający na swoich ulubieńców, paparazzich wysłanych przez redaktorów naczelnych, przyjazd twórców luksusowym samochodem marki Audi (sponsora i partnera festiwalu). I oni, artyści – ubrani w smokingi lub wieczorowe suknie, widzą jak chełpi się ich talent, mogą poczuć się jak gwiazdy. Następnego dnia, po premierze, kiedy zdjęcia z tego wieczoru już pójdą w świat, założą pewnie dżinsy i ciepły sweter, będą częścią festiwalowej publiczności, ale ten celebracyjny moment należy do nich.

  Laureatów nagradza się na oficjalnej gali, a wśród nagród są statuetki: Złoty Niedźwiedź i  siedem Srebrnych Niedźwiedzi. Jako ciekawostkę dodam, że w latach 1952-55 Złote Niedźwiedzie przyznawała publiczność, dopiero od 1956 ten przywilej posiada wyłącznie jury. Jeszcze przed wspomnianą wyżej galą wręczany jest Honorowy Złoty Niedźwiedź – za wieloletnie, artystyczne osiągnięcia. Czemu niedźwiedź? Statuetka jest od początków festiwalu, czyli od roku 1951, kiedy to uhonorowano nią po raz pierwszy pięciu artystów. Powstała na wzór herbu i flagi Berlina, na których króluje właśnie stojący na dwóch łapach niedźwiedź – symbol stolicy Niemiec.

  Niezależnie od poziomu Konkursu Głównego – często sarkastycznie komentowanego przez krytyków – pozostaje on jednym z najważniejszych konkursów filmowych. Za tą marką idą już lata doświadczeń, a dokładnie 68 edycji festiwalu.

Poza konwencjami, utartymi szlakami – poza konkursem

  Niejednokrotnie w kuluarach każdego znaczącego festiwalu mówi się, że często to właśnie w sekcji Panorama można zobaczyć lepsze filmy niż w programie głównego konkursu. I pewnie to samo można napisać o Berlinale, choć może ten wątek lepiej zostawić indywidualnej ocenie. Czemu tak jest? W konkursie niejednokrotnie znajdziemy filmy realizowane z rozmachem, wielowątkowe, wręcz przesadzone w swoim artyzmie.

  Dlatego jeśli film nie znalazł się w konkursie, to wciąż ma szansę zaistnieć w programie Panoramy lub Forum. Panaroma prezentuje filmy oryginalne i świeże, pokazujące nowe tendencje w kinie i potencjał artystyczny ich autorów. W tej sekcji znajdziemy zarówno debiuty, jak i produkcje znanych reżyserów. Wyznacznikiem nie jest tutaj staż czy dorobek, ale odwaga w wytyczaniu nowych szlaków i rzucaniu wyzwań percepcyjnych widzom. Sekcja ta kierowana jest przez trzech kuratorów, a z kolei artyści mają szansę aż na 11 nagród (w tym za najlepszy film fabularny i najlepszy film dokumentalny).

  Obok niej, równie ważną sekcją jest Forum (a także Forum Expanded). W tej kategorii zobaczymy filmy awangardowe, niekonwencjonalne, wykraczające poza współcześnie rozumianą estetykę, filmy z pogranicza kina i sztuki „samej w sobie”.  Nad atrakcyjnym programem Forum i Forum Expanded czuwają kuratorzy, a w tej sekcji przyznawanych jest dziewięć nagród (m.in. Caligari Film Prize).

Spojrzenie w dal

  Berlinale, choć hołduje przede wszystkim świeżości, nowości i artyzmowi w światowym kinie, nie odwraca się od tradycji, młodości i rodzimej sztuki.

  W tym roku pamięć o klasyce filmowej upowszechniano dzięki dwóm sekcjom: Retrospektywie (prezentującej filmy z czasów Weimaru) oraz Berlinale Classic (przedstawiającej filmy odnalezione i odrestaurowane). Ta sekcja nie spotkała się jednak z naszym zainteresowaniem.

  Gratką dla entuzjastów niemieckiego kina jest Perspektive Deutsches Kino, czyli prezentacja kinematografii rodzimej. Wśród reżyserów, którzy przyjeżdżają na Berlinale, by spotkać się z publicznością, są również laureaci Niemieckiej Nagrody Filmowej, zwanej Lola (nota bene równie wiekowej jak sam festiwal, bo przyznawanej od 1951 roku). Ale uwaga z tą sympatią do następców Caligariego  – choć wszystkie filmy na festiwalu mają angielskie napisy, spotkania z twórcami po projekcjach z tej sekcji w większości odbywają się tylko w języku niemieckim. Zupełnie jakby prowadzący spotkanie zakładali, że kino niemieckie ogląda wyłącznie niemieckojęzyczna publiczność…

  Ukojenie filmowych zamiłowań znajdą również fani kina dziecięcego i młodzieżowego, albowiem sekcja Berlinale Generation jest jedną z najlepiej uposażonych sekcji filmów dla młodego widza w Europie. To właśnie stąd filmy wędrują na pozostałe, lokalne festiwale i do kin. Sekcja dzieli się na dwie kategorie: Generation 14plus oraz Generation Kplus. Do każdej kategorii przypisane są dwie grupy jury: Jury Dziecięce lub Jury Młodzieżowe oraz Jury Międzynarodowe, co sprawia że filmy dla młodej widowni nabierają właściwego im statusu we współczesnej kinematografii. Uwaga, w programie można znaleźć prawdziwe perełki i emocje porównywalne do pierwszych, młodzieńczych zachwytów kinem. Pamiętacie, gdy pierwszy raz obejrzeliście „Labirynt fauna”?  Dokładnie to mam na myśli.

 Wreszcie, nie można zapomnieć o Berlinale Shorts, czyli sekcji filmów krótkometrażowych. Nie jest to najważniejszy konkurs krótkich metraży w Europie, ale dzięki niemu artyści prezentujący swoje prace mają szansę być dostrzeżeni przez tę samą widownię, co twórcy uczestniczący w Konkursie Głównym. Festiwal daje laureatom gwarancję, że ich nazwisko będzie zauważone oraz zwiększa szansę na to, że w przyszłości pokażą oni na festiwalu swój debiut.

Cały ten czar… prysł

  Opisane powyżej sekcje, choć stanowią esencję z samego festiwalu, to zaledwie garstka subiektywnych wniosków wobec tego, jak gruby jest festiwalowy katalog oraz co dzieje się za kulisami. Berlinale jest bez wątpienia ogromnym przedsięwzięciem kulturalno-ekonomiczno-politycznym, ale w każdym projekcie przeznaczonym dla masowej publiczności (ok. 20 tysięcy widzów rocznie) można znaleźć pewne organizacyjne niedociągnięcia.

  Wyświetlany spot festiwalowy (obejrzycie go tutaj) będący stałym narzędziem budowania marki nie wystarcza by poczuć magię festiwalowego pokazu. Osobiście brakowało mi (regularnego) zapowiadania seansów – bardziej niż regułą, okazywało się to spontanicznym wystąpieniem opiekunów sali kinowej; zamiast serdecznego czy zabawowego powitania widzów, beznamiętnie lub niedbale przekazywano informację w eter. Zatem należałoby wyjść z założenia: „pokaz, jakikolwiek by nie był, to pokaz filmu na Berlinale. Ciesz się, widzu, że zdobyłeś bilet”.

  Wspomniany „q’n’a” w języku niemieckim, w którym zdarzyło nam się uczestniczyć, nie był jedynym niedopatrzeniem w czasie spotkań z twórcami. Gdy odpowiadali na pytania ze sceny, czy raczej sprzed ekranu (w zależności od miejsca), za ich plecami mogliśmy podziwiać… pusty ekran. Rozumiem, że rozbudowana plansza z informacjami mogłaby rozpraszać widzów, ale subtelnie podkreślone światłem logo festiwalu byłoby elegancką oprawą graficzną. Poziom prowadzonych rozmów również pozostawiał wiele do życzenia, co przynosiło czasem niespodziewane wnioski, że najciekawszą osobą w całej rozmowie był… tłumacz.

  Wreszcie, żaden festiwal nie powstałby gdyby nie szerokie grono wolontariuszy i pracowników. Na Berlinale wyróżniają się oni czarnym strojem zaakcentowanym dodatkiem koloru czerwonego. Ty poznasz ich od razu, zaś oni Ciebie nie, bowiem jakąkolwiek konwersację rozpoczynają w języku niemieckim. Moje zdziwienie było tym większe widząc ich zaskoczenie, że jestem zza granicy i mówię po angielsku – na międzynarodowym festiwalu… Inne wpadki językowe obsługi słyszalne były w niefortunnych sformułowaniach, których pracownicy używali, by pokierować widzami. Najczęściej pojawiającym się słowem było „can’t” – przed salą kinową nie można było spożywać jedzenia, w kolejkach do kin nie można było siadać, kulminacją okazało się przejęzyczenie pracownika, który tuż przed wpuszczeniem widzów na seans zupełnie poważnie oznajmił: „You cannot go into the cinema!”, co na szczęście wywołało jedynie salwę śmiechu.

  Nie można zapomnieć o pewnym elemencie, który jest nieuniknioną częścią każdego dużego festiwalu, czyli o kolejkach, w których na Berlinale spędza się łącznie kilka godzin każdego dnia. W końcu na sali kinowej mieści się od 100 do 1000 osób (w zależności od kina). Pierwszą kolejką, z którą przychodzi się zmierzyć, jest kolejka do Centrum Festiwalowego, gdzie odbiera się bilety. Jeśli wstanie się odpowiednio wcześniej, można czekać w środku. Natomiast jeśli danego dnia wybór padł na „odsypianie” – cóż, koniec kolejki widoczny jest już na zewnątrz budynku, co przy temperaturach bliskich zeru jest uciążliwe. Warto wspomnieć, że zakupiona wcześniej akredytacja upoważnia do odbioru biletu na seanse z jednodniowym wyprzedzeniem. Ale ilość miejsc na poszczególne filmy jest ograniczona i tu zaczynają się schody, a raczej organizacyjne niedopatrzenie. Sama akredytacja nie gwarantuje wejścia do kina – potrzebny jest bilet z odpowiednim kodem do odczytu – bez niego „ani rusz”. Powoduje to niekiedy absurdalne konsekwencje, w momencie gdy ktoś odebrał bilet, ale nie zdecydował się pójść i bilet wylądował głęboko w kieszeni lub (o, zgrozo!) w koszu. Miejsce na sali jest wolne, ale bilet przepadł (w systemie go nie ma) i inny widz już nie może z niego skorzystać. Oczywiście, organizatorzy niejako odpowiadają na zażalenia widzów i umożliwiają wejście bez biletu w trzech, oddalonych od centrum kinach. A tam nie warto oczekiwać filmowych objawień, ale tłumów i tak należy się spodziewać.

  Inną wadą obowiązującego na festiwalu systemu jest brak możliwości rezerwacji biletu online. Co znaczy, że rano trzeba się zjawić w Centrum, a także jeszcze w ciągu dnia, jeśli chce się „dobrać” wejściówki. Bilety można odebrać tylko osobiście, tylko na swoją akredytację i przeważnie stojąc w kolejce. Póki co, jest to jedyny sposób na zdobycie wejściówek i tego systemu raczej ominąć nie można. Zatem naszym mottem na czas festiwalu była sparafrazowana maksyma: kto rano wstaje, ten ma bilety do kina. Sprawdziła się.

***

  Berlinale to filmowe mrowisko – w końcu każdy tłum składa się z jednostek, które dążą do wytyczonego celu. Do Berlina, niczym pielgrzymi, przybywają adepci branży filmowej w poszukiwaniu wartościowych filmów, partnerów do projektów, wrażeń. Ale nie każdy je odnajdzie, bowiem w czasie mrówczej pracy nie można się zatrzymać ani na chwilę. Na myślenie był przecież cały rok – na festiwalu trzeba być już solidnie przygotowanym. Piszesz artykuły? Świetnie, poproś swojego redaktora o wstawiennictwo, ubiegaj się o akredytację prasową (jest tańsza)i pisz. Robisz festiwal? Przyjedź i znajdź filmowe perełki dla swojej widowni. Szukasz zagranicznych partnerów? Przyjdź na European Film Market i porozmawiaj z profesjonalistami z wielu krajów. Szukasz kontaktów? Pojaw się na Polish Party, w którym uczestniczą przedstawiciele firm producenckich i instytucji z Polski. Twój cel musi być wyraźnie określony, a pobyt w Berlinie temu podporządkowany – wtedy najwięcej skorzystasz z festiwalu. I chodź dumnie po czerwonym dywanie – jest również dla ciebie.

Zajrzyj na Facebooka i zobacz kilka fotek z Berlinale!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Festiwale zagraniczne i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *