Kamerowe Love, Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja, Łódź, 19-22 października 2017

Kamera Akcja jest festiwalem idei, poświęconym sztuce krytyki filmowej. W tym roku odbyła się już ósma edycja. Jednak pomimo swojej branżowości, październikową imprezę kochają wszyscy – krytycy, studenci, Łodzianie. Jak organizatorzy to robią?

Festiwal znam od drugiej edycji w 2010 r., kiedy byłam na nim po raz pierwszy. Paradoksalnie, pochodzę z łódzkiego, ale mieszkałam wtedy w Krakowie i, muszę przyznać, nabyłam niektórych małopolskich przywar. Kamerę Akcję pokochałam jednak od razu – zauroczyło mnie ambitne, ale niepyszałkowate podejście do tematu, świetny program i trafnie dobrane panele dyskusyjne.

Sam festiwal miewał już kilka miejscówek. Odbywał się w nieistniejącym dziś Prexerze na ulicy Pomorskiej i zamkniętym niedawno Kinie Wytwórnia przy Łąkowej. W tym roku padło na Łódzki Dom Kultury (w którym też już odbyła się jedna edycja). Publiczny ośrodek kultury nie zawsze jest najlepszym miejscem ze względu na nienowoczesne i mało komfortowe wnętrze, trudności finansowe instytucji, a czasem też opornego na nowe inicjatywy dyrektora. Ale ŁDK-u ten opis nie dotyczy. Kilkupiętrowa przestrzeń jest komfortowa, przytulna, mieści kilkaset osób, ale nie stwarza pozoru masowości. Sala kinowa w Kinie Szpulka nie może się równać z tą w Cinema City, ale nikomu to nie przeszkadza. Tu widownia przychodzi na film, nie do kina.

Kino Szpulka

Kino Szpulka

A widzowie przychodzą na filmy, bo jest co oglądać. W tym roku w ciągu czterech dni pokazano średnio 15 projekcji dziennie: w trzech salach w ŁDK-u i jednej w Kinie Szkoły Filmowej. Program sowicie wypełniono festiwalowymi perełkami takimi, jak: nagrodzonym w Cannes The Square (reż. R. Ostlund), Niemiłość (reż. A. Zwiagincew), Córki dancingu (reż. A. Smoczyńska), 21x Nowy Jork (reż. P. Stasik), Bekscińscy. Album wideofoniczny (reż. M. Borchardt) i inne. Moim faworytem była irlandzka komedia typu teen movie Sing Street (reż. J. Carney), ze znacznie większą ambicją niż amerykańskie odpowiedniki. To podróż o inicjacji w dorosłość z trudną historią Irlandii lat 80-tych w tle. Na sobotnią projekcję o północy z serii VHS Hell (wyświetlano Mutant Hunt, reż. T. Kincaid) przyszły tłumy. Wniosek? Kamera Akcja jest festiwalem dobrze programowanym, a jego organizatorzy potrafią odpowiednio wyczuć filmowe potrzeby swojej widowni.

A może w tym tkwi siła Kamery Akcji? W możliwości poznania bliżej widzów. Nie w umieszczaniu ich w tabelkach tytułowanych „target”, dzielonych przez wiek, płeć, wykształcenie… Właśnie w bezpośrednim spotkaniu, rozmowie, twarzą w twarz.

Od lat stałym punktem festiwalu są konkursy: Krytyk Pisze, Krytyk Mówi oraz Konkurs Etiud i Animacji. Laureaci – niejednokrotnie pierwszy raz – wychodzą na scenę i prezentują swoją pracę (jak w przypadku Krytyk Mówi, kiedy młodzi adepci krytyki wygłaszają prelekcję przed danym filmem) lub dziękują za wygraną. W konkursie na prelekcję, prowadzący mają szansę zaprezentować nie tylko wiedzę merytoryczną, lecz także (a może przede wszystkim?) charyzmę i osobowość. Konkursy kuszą konfrontacją i nagrodami, które z roku na rok są coraz bardziej cenne. W tym roku dołączyła do nich jeszcze jedna niespodzianka. Ot, dość spontanicznie, na scenę weszła Anna Wróblewska, Rzecznik Prasowy Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, która poinformowała o przyznaniu laureatom konkursów akredytacji na 43.FPFF.

Towarzyszące filmom dyskusje są nieodłącznym elementem programu, w którym zawsze znajdą się ciekawe panele i warsztaty. Tegoroczne propozycje to m.in.: (Post)krytyka czy krytyka w postach; VOD vs kino. O geopolityce w dystrybucji; Promocja: filmy, których nie ma czy Kurs na trend: inwazja na Chiny. Równie dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty: z teledysków lub z programowania festiwali. Wszystkie poszczególne punkty harmonogramu cechuje wysoki poziom, gwarantowany przez świetnych prowadzących z branży, ekspertów (wśród nich: Joanna Łapińska, Jagoda Murczyńska, Łukasz Maciejewski, Artur Majer) oraz swobodny wstęp na wydarzenia (za okazaniem naprawdę niedrogiej akredytacji).

Edukacyjną wartość festiwalu zapowiedziano już na Gali Otwarcia. W trakcie niej prowadzący Patryk Steczek oraz Agata Gwizdała przeprowadzili Wielki test o Łodzi filmowej. Udział w nim wzięła cała obecna na sali publiczność (która głosowała za pomocą kolorowych kartek). Natomiast bezpośrednio konkurowali ze sobą przedstawiciele: łódzkich producentów filmowych, dziennikarzy, krytyków filmowych, instytucji, partnerów festiwalu oraz studentów filmoznawstwa Uniwersytetu Łódzkiego. Rywalizacyjną atmosferę dodatkowo podgrzewała świadomość, że galę na żywo transmitowano na antenie Radia Łódź.

Między pytaniami wyświetlano krótkie filmy, prezentujące sondę uliczną przeprowadzoną wśród Łodzian. Padły pytania o filmowe dziedzictwo miasta: miejsce pomnika Kota Filemona, ilość Oskarów dla łódzkich produkcji, Aleję Gwiazd. Niestety, wiedza mieszkańców na ten temat okazała się bardzo niewielka. O ile jestem w stanie zrozumieć lukę związaną z konkretnymi danymi (nie każdy przecież śledzi coroczną galę rozdania Oskarów i kojarzy poszczególne roczniki), o tyle smuci brak ogólnego pojęcia o walorach filmowej Łodzi (Co to jest Aleja Gwiazd? Jakie bajki powstały w Łodzi? Naprawdę tego nie wiemy!?). Gdyby spytać krakowianina, gdzie leży Smok Wawelski i z czym jest kojarzony lub w jakiej dziedzinie Kraków ma tytuł miasta UNESCO, to myślę, że odpowiedział by coś więcej niż najprostsze „nie wiem”.

Łodzianie, szanujmy swoje wartości i dziedzictwo filmowe, dbajmy o nie, bo jest tylko jedno. Wyjątkowe na całą Polskę!

Troski na szczęście można było szybko ukoić, dzięki współpracy festiwalu z łódzkimi lokalami (smaczne jedzenie lekarstwem na wszystko). Przed Dużą Salą na gości czekała pyszna kawa od Quba Caffe. Natomiast w tym roku zniżki mogliśmy znaleźć w restauracjach na ulicy Traugutta, tworzącej gastronomiczny konglomerat przy Piotrkowskiej. A w menu: wegańskie burgery w Papu Vege, Pad Thai w Stacja Street Food, pomidorowe tagliatelle w Restauracji Motywy i inne. Wszystko, czego artystyczna (głodna!) dusza zapragnie. Bliskość lokali, bogaty wybór i ceny zdecydowanie wpływają na pozytywny wizerunek festiwalu. Dziękujemy za ukojenie duszy i ciała.

Na czym zatem polega sukces Kamery Akcji? Na tym, że od każdej strony jest najlepsza. Świetny program, kameralna atmosfera, merytoryczne spotkania, wybitni eksperci, smaczne propozycje kulinarne – to wszystko składa się na wartość festiwalu. A ten – trzeba przyznać – nie ma sobie równych.

PS. W tym roku współpracowałam z festiwalem będąc w sekcji prasowej. Na stronie festiwalu możecie przeczytać moje teksty:
Relację z Gali Otwarcia
Artykuł o filmie „Soyer” (reż. Łukasz Barczyk)
O funkcji producenta w filmie dokumentalnym
O rynku filmowym w Chinach

Jak zawsze, zapraszam do galerii zdjęć na Facebooku:

https://www.facebook.com/pg/pufilmfestival/photos/?tab=album&album_id=1272928012811143

.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Festiwale polskie i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *