W stronę branży, Montaż Film Festiwal 13-14 października 2017, Łódź

Montaż Film Festiwal to zaledwie dwudniowa, niewielka i młoda impreza poświęcona postprodukcji filmowej. Ale młodość to również odwaga i ambicje, by sięgać po więcej.

W tym roku festiwal o sztuce montażu przeniesiono do ulubionego przez artystów Art_Inkubatora , gdzie chętnie organizuje się kulturalne (i hipsterskie) imprezy. Rzeczywiście, przestrzeń na ulicy Tymienieckiego 3 w Łodzi spełnia wymagania festiwalowych bywalców: jest położona blisko centrum, posiada salę kinową, duże foyer, uposażony w przekąski bar oraz zachwyca industrialnym, czerwono-ceglanym wnętrzem. Krótka impreza to wręcz za mało, by wykorzystać w pełni potencjał Art_Inkubatora, ale jednocześnie strzał w dziesiątkę dla młodego wydarzenia, nakierowanego w szczególności na promocję samego siebie. Montaż Film Festiwal to w końcu bezpłatne wejścia na filmy i wydarzenia, paradoksalnie, bo przecież postprodukcja z „darmochą” się nie kojarzy.

Organizatorzy festiwalu kierują imprezę przede wszystkim do widza młodego, zainteresowanego tematem postprodukcji, bądź stawiającego już pierwsze kroki w tej dziedzinie. W programie znalazło się wszystko, co zainteresuje tego odbiorcę: filmy (wyselekcjonowane pod kątem montażu), dyskusja z twórcą (w tym roku zaproszono Dominika Jagodzińskiego, montażystę filmu „Beksińscy – album wideofoniczny”), prezentację narzędzi pracy montażysty (prezentacja technologiczna oprogramowania AVID). Propozycją nadrzędną były natomiast konkursy (w tegorocznej edycji aż cztery: za montaż filmu fabularnego, filmu dokumentalnego, trailera i teledysku), za które laureaci otrzymali Złote Nożyce. Trzeba przyznać, że projekcje były intensywne i zawierały sporo dobrego materiału. Pełną listę zwycięzców tegorocznej edycji możecie znaleźć tu:http://montazfilmfestiwal.pl/zwyciezcy/

Nagrody

Ciekawe jest, że Łódź, choć filmowa, w dziedzinie postprodukcji do zaoferowania ma niewiele. Warszawa przewyższa ją swoją ofertą, ilością twórców oraz zapleczem technologicznym. Niemalże pewne jest, że studenci Szkoły Filmowej w Łodzi, prędzej lub później, trafią do stolicy. Organizowanie więc festiwalu dedykowanego montażystom 120 kilometrów od tego miasta jest ryzykownym przedsięwzięciem, gdy w perspektywie większość gości i tak tam mieszka lub pracuje. I właśnie stamtąd do Łodzi przyjedzie. Atrakcyjna formuła programu jednak ich przyciąga.

W tym roku nie do końca udane okazało się spotkanie poświęcone postprodukcyjnemu case study filmu „Photon” w reżyserii Normana Leto. Prowadzących zdemotywowała ilość obecnych osób na sali, które obejrzało tytułowy film. Okazało się, że były to tylko 2 osoby, co wpłynęło na dalszą część spotkania. Pokazanie minutowego spotu typu making of „Photon” też nie wyczerpało tematu. Rozmowa zeszła na boczne tory i dyskutowano o pracy grafika i montażysty w studiu postprodukcyjnym w ogóle. Takiej niezręczności można było uniknąć poprzedzając spotkanie projekcją filmu. Rozumiem jednak, że z różnych przyczyn takie założenie nie mogło zostać zrealizowanie przez organizatorów. Pokazuje to, jak ważne jest precyzyjne programowanie festiwalu i zabezpieczenie, by uczestnicy dyskusji znali omawiany materiał.

Program

Program

Ambicje organizatorów są duże – widoczne jest, że twórcy imprezy wzorują się na Festiwalu Autorów Sztuki Zdjęć Filmowych Camerimage i tak jak bydgoski festiwal, pragną pokazać montażystę jako artystę-rzemieślnika, łączącego w sobie wiele umiejętności. Do niego właśnie kierują większość wydarzeń, by stwarzać mu atrakcyjne środowisko towarzysko-zawodowe i by młody twórca dorastał razem z festiwalem. Cóż, droga daleka, ale słuszna. Wartość Camerimage budowano 25 lat, a jego historia nosi znamiona wzlotów i upadków (jak choćby dwukrotne przenoszenie do innego miasta, kontrowersje wokół konfliktu z władzami Łodzi), które – koniec końców – podbudowały markę bydgoskiego festiwalu. Nie życzę organizatorom MFF żadnych konfliktów, wręcz przeciwnie – życzę wytrwałości w budowaniu swojej polityki. Bo MFF zyskuje popularność poza swoim miastem, a na wydarzenie zjeżdżają się uczestnicy z Warszawy. Nieprzyjazne festiwalom czasy w Łodzi minęły na dobre, co stwarza grunt pod budowanie stabilnej relacji z władzami miasta. Możliwe, że dzięki temu festiwal zostanie w Łodzi już na zawsze.

Zobaczcie galerię zdjęć na Facebooku! MMF w obiektywie młodego fotografa, Alexa!

https://www.facebook.com/pg/pufilmfestival/photos/?tab=album&album_id=1266078203496124

Ten wpis został opublikowany w kategorii Festiwale polskie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *